-Kiedy powiemy wszystkim?- spytałam gdy wciąż leżeliśmy w
łóżku. Na zegarku dochodziła 10, a my wcale nie mieliśmy najmniejszej
ochoty wstawać. Co prawda musimy za chwile wstać, bo Zbyszek ma trening, później mecz naszych pasiaków.
-Ssłuchaj, ja mogę nawet teraz wyskoczyć na ulicę i
rozgłosić to całemu światu - powiedział Zbyszek
-Nie o takich wszystkich mówiłam
-Kiedy tylko
będziesz chciała, ale wiesz teraz śmiać mi się
chce, kiedy pomyśle sobie jak bardzo się bałem, że nie zgodzisz
się zostać moją żoną. Ale okazało się, że moje obawy są bezpodstawne.
-Przyznaj się, kto pomagał Ci wybierać pierścionek?-
przyglądałam się z uwagą swojej dłoni , na której widniał pierścionek. – Krzysiu ?
-Nikt o tym nie wiedział, że chcę Ci się oświadczyć-
odpowiedział Zbyszek. – Zrobiłem to w tajemnicy przed wszystkimi. Oni
nie mieli zielonego pojęcia, co ja planuję.
-Ciekawe, co powiedzą- zastanawiałam się głośno
-Będą nam gratulować, zobaczysz. To co idziemy?
-A co ze śniadaniem?- spytałam, uśmiechając się -chcesz jechać głodny na trening ? Jak dobrze pamiętam, słyszałam coś dziś o śniadaniu do
łóżka…
-Jeszcze jakieś życzenie, kochanie?- spytał, kiedy pochylił
się nade mną
-Tak, prosiłabym o urlop od Ciebie- szeroko się uśmiechnęłam- Czy jest taka możliwość?
-Widzisz to?- Zbyszek podniósł moją dłoń, na której był pierścionek i
uśmiechnął się jeszcze szerzej
-To oznacza, że o urlopie możesz pomarzyć
do końca życia - powiedział i szybko mnie pocałował
- A teraz
wybacz, ale idę zrobić śniadanie swojej kobiecie.
Kiedy Zbyszek
wyszedł, ja wstałam z łóżka i zaczęłam szukać telefonu, chciałam odpisać w końcu Bartkowi
-Zapraszam panią do łóżka- powiedział Zbyszek wchodząc do pokoju.
-Jeszcze panna - posłusznie wstałam i wdrapałam się na łóżko
-
Rogaliki z dżemem a może od dzisiaj
codziennie będziesz mi robił śniadanie do łóżka?- spytałam
-Kochanie , w łóżku robi się co innego- Zbyszek puścił oczko – A
tylko dzisiaj jest wyjątek. A teraz ładnie otwórz buzię- Zbyszek ułamał
kawałek rogalika, zanurzył go w małej miseczce z ulubionym dżemem
-Tylko sobie nie
wyobrażaj, że zawsze będę jadła Ci z ręki
-Nawet o tym nie marzę- wyszeptał Zbyszek i zamknął moje usta pocałunkiem.
Kiedy
w końcu jakimś cudem udało nam się zjeść śniadanie, ubraliśmy się i wyszliśmy z domu. Było już dosyć zimno, chociaż
na zewnątrz świeciło słońce. Świat robił się coraz bardziej ponury, ale nic nie było w stanie zepsuć nam dzisiaj humoru. Kiedy
jechaliśmy samochodem na hale , spoglądaliśmy na siebie radośnie ,
nie mogąc nasycić się swoim szczęściem. Kiedy zatrzymaliśmy się na
światłach, Zbyszek szybko odpiął pas, nachylił się nade mną i musnął ustami moje usta.
-Nie jestem w stanie się dzisiaj od Ciebie oderwać
Kiedy samochody za nami
zaczęły trąbić, roześmialiśmy się i Zbyszek ruszył szybko. Na Podpromie
dojechaliśmy po 10 minutach. Zaparkowaliśmy na parkingu, wysiadając z samochodu podeszła Kama z Krzyśkiem
-Cześć - powiedzieli chórem.
-A wam co?- spytał Krzysiek – W totka wygraliście, że się tak uśmiechacie?
-Ja bym stawiała na to, że dobrze im noc upłynęła- zaśmiała się Kama
-Wchodzimy do środka- powiedział Zbyszek .
Weszliśmy na hale i udaliśmy się w stronę trybun aby usiąść i spokojnie porozmawiać
-Oj tak Kama, noc minęła nam wyśmienicie, co nie kochanie?- Zbyszek nie pozwolił mi usiąść obok, tylko posadził sobie na kolanach zarumieniłam się, starając nieco poskromić swój
gigantyczny uśmiech.
-A co u was jakiś kryzys, że tak pytacie?- zapytałam
-Ja Ci zaraz dam kryzys- Krzysiek prychnął i przytulił do siebie Kame
- Ale
wy nie przyjechaliście razem od tak sobie? Co ukrywacie? Widac z daleka , że
coś się stało- Ignaczak był niebywale ciekawy, co się wydarzyło
-A więc chcielibyśmy wam powiedzieć, że …- zaczął Bartman i spojrzał na mnie ,
Ja ciągle trzymałam odwróconą dłoń tak, żeby nie zauważyli
za szybko pierścionka.
-Oświadczyłem się Darii…- dokończył Zbyszek i
spojrzał tym razem na Kame i Krzyśka, którzy z zaskoczenia aż otworzyli
buzie.
- Widzisz, mówiłem, że nie złożą nam gratulacji- zażartował Zbyszek.
-Niech Cię jasny gwint, Zbyszek, Ty się żenisz!- krzyknął Krzysiek i pośpiesznie wstał, żeby nam pogratulować
-Daria , tak się cieszę!- krzyknęła z kolei Kama i podbiegła do mnie żeby mnie uściskać.
-Więc kiedy ślub?- spytał Krzysiek, który już w myślach szykował dla Zbyszka wieczór kawalerski.
-Jeszcze nie wiemy, nie zastanawialiśmy się , mamy jeszcze czas.- odpowiedziałam
- Spokojnie Krzysiu, jeszcze zdążysz kupić garnitur poza tym wy pierwsi weźmiecie ślub - powiedział Bartman.
-Tobie to już radziłbym zacząć szukać dla siebie, bo się nie wyrobisz nawet jakbyście ustalili datę za dwa lata - zaśmiał się Krzysiek.
-Nie bądź taki do przodu, bo Cię nie zaproszę - roześmiał się Zbyszek
-To sobie sam wejdę, myślisz, że się będę pytał o pozwolenie?
-Z wami jak z dziećmi - przerwała im Kama - chodź Daria ze mną , pójdziemy na kawę a oni niech się jeszcze podroczą trochę.
W końcu dzieciom nie powinno się przerywać zabawy.
-Masz rację, na dobre im to wyjdzie. I nam również- szepnęłam już ciszej
-Cholera stary, zaskoczyłeś mnie- powiedział Krzysiek, kiedy tylko zniknęłyśmy w korytarzu.
- Nie spodziewałem się, że się oświadczysz
-Chyba nie masz nic przeciwko?
-Jasne, że nie. Po prostu mnie zaskoczyłeś. Nie wspominałeś nic wcześniej. Od dawna o tym myślałeś?
-Już od jakiegoś czasu. A pewności nabrałem, kiedy zrozumiałem że mogę ją stracić. Wiedziałem, że nie chcę jej tu zostawić i że
chcę, żeby została moją żoną.
-Jeszcze raz gratulacje Zbychu - Krzysiek wstał i poklepał po bratersku Bartmana.
-Mam nadzieję, że będziecie szczęśliwi
-Cała nasza czwórka będzie szczęśliwa .
Cuuudo *,*
OdpowiedzUsuńO rajciu!!! Fajny rozdział:) Przyjemnie się go czytało i buzia mi się uśmiechała do ekranu:)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie i zapraszam do czytania wspolnego bloga mojego i koleżanki Julki:)
http://mozesz-wiecej-niz-myslisz.blogspot.com
łasica
Dziękuję :)))
OdpowiedzUsuńTen rozdiał? Świetny, zresztą jak i cała reszta. Będzie więcej? :-)
OdpowiedzUsuńDo póki mam pomysły to będzie :) już niedługo nowy rozdział :-)
Usuń